Stefania Karolina Marek – anarchistka i antyfaszystka

Stefania Karolina urodziła się w rodzinie polskich Żydów o nazwisku Brojde w 1906 roku. Już od młodzieńczych lat przejawiała żywiołowe zainteresowanie ruchem robotniczym i tematyką walki klasowej. W gimnazjum, wstąpiła w szeregi Federacji Anarchistycznej w Częstochowie, za co była później aresztowana. Policyjne szykany i przemoc nie stłamsiły jednak jej ducha walki, wręcz przeciwnie.

W latach 20-tych wyjechała do stolicy. Z Warszawą związała się bardzo mocno. Została jedną z pierwszych członkiń utworzonej w 1921 roku Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Ze względu na swoje umiejętności językowe – znała biegle angielski, niemiecki i francuski – nie miała większych problemów ze znalezieniem trochę lepszej pracy. Tak znalazła zatrudnienie w polskim oddziale firmy Marconi.

Cały czas aktywnie działała w środowisku anarchistycznym ówczesnej stolicy.

W 1939 roku, po wybuchu II wojny światowej i agresji faszystowskich Niemiec na Polskę jako polska Żydówka trafiła do warszawskiego getta. W czasie okupacji hitlerowskiej i swojego pobytu w getcie zatrudniła się w szopie krawieckim przy ul. Leszno 44. Jednym z niemieckich kapitalistów, który dorabiał się na narodowym socjalizmie i zagładzie Żydów był Walter Casper Toebbens z Bremy. Żydzi pracujący dla takich ludzi jak Toebbens nie byli przeznaczeni do likwidacji. Co innego ich dzieci. Stefania Karolina Marek była świadkiem dość makabrycznego odebrania dzieci kobietom pracującym w szopie czego dokonał jeden z kierowników zakładu. Później po rezygnacji z pracy w szopie

i ucieczce, razem z innymi osobami, była ukrywana przez Stanisława Rosłańca.

Po wybuchu powstania warszawskiego na Starym Mieście znalazła się w Brygadzie Dyspozycyjno-Zmotoryzowanej “Koło”. Oddział ten podlegał wojskowo pod zgrupowanie „Róg”, politycznie natomiast był oddziałem Narodowych Sił Zbrojnych. W czasie Powstania Warszawskiego i zamieszania jakie tam trwało w jego pierwszej fazie, ludzie o często diametralnie różnych poglądach byli zmuszeni stać w jednym szeregu. Czasem mimo otwartej wrogości.

Ze względu na swoją znajomość języków, pracowała w angielskiej i niemieckiej sekcji monitoringu radiowego gazety „Głos Starego Miasta”. Z żołnierzami NSZ ewakuowała się do Śródmieścia, gdzie spotkała ewakuowanych ze Starówki członków Związku Syndykalistów Polskich wspólnie z anarchistami wśród, których znajdował się jej mąż – Paweł Lew Marek. Stefania Karolina Marek była jedną z inicjatorek utworzenia Syndykalistycznego Porozumienia Powstańczego. Organizacja oprócz funkcji politycznych stworzyła Brygadę Syndykalistyczną podległą Polskiej Armii Ludowej. Oddział składał się z anarchistów i syndykalistów walczących do tej pory w szeregach Armii Krajowej i PAL, żołnierzy oddziału ZSP – 104 Samodzielnej Kompanii Syndykalistów oraz Żydów pochodzących m.in. z Węgier i Grecji. Brygada obsadziła barykadę u wylotu ul. Hożej na Plac Trzech Krzyży.

Część 250 osobowego oddziału po kapitulacji powstania wyszła z ludnością cywilną, część w kolumnach wojskowych, a część trafiła do niewoli i ujawniła się w obozie przejściowym w Pruszkowie w Dulagu 121. Natomiast Stefania Marek, a także 40 innych osób z Brygady, postanowili nie wychodzić z Warszawy w obawie przed wywózką do obozu śmierci lub rozstrzelaniem i tak jak Władysław Szpilman ukryli się w zgliszczach Warszawy. Jej mąż Paweł Lew Marek zamaskował wejście do bunkra w którym ukryła się Stefania i reszta.

Stefania Karolina Marek ukrywała się do 18 stycznia kiedy to Armia Czerwona i Ludowe Wojsko Polskie wkroczyły do Warszawy.

Po wojnie pracowała w centrali handlu zagranicznego. Nigdy nie wstąpiła do Partii.

Stefania Karolina Marek była nie tylko ideową anarchistką ale też waleczną antyfaszystką.

Jej mąż Paweł Lew Marek wydał później swoje wspomnienia. W 2006 roku wydała je oficyna bractwa Trojka powiązana z poznańskim skłotem Rozbrat. Książka nosi tytuł „Na krawędzi życia. Wspomnienia anarchisty 1943-1944”.

Stefania Karolina Marek zmarła w 1985 roku, mając 79 lat.

↙️↙️↙️